UROK PONAD WSZYSTKO, SŁODYCZ PONAD WSZELKĄ SŁODYCZ, PIĘKNO PONAD WSZELKIE PIĘKNO. TO DOMINIKA – MOJE DZIECKO.

Wiadomość o chorobie dziecka była bardzo bolesna. Po usłyszeniu diagnozy – dziecięce porażenie mózgowe czterokończynne – ogromny ciężar przygniótł moje matczyne serce, umysł się burzył. Odczuwałam strach przed nieznanym, przed przyszłością. Bałam się o moją córeczkę. Dominika – urocza, umilająca życie swoją wesołością nie bała się jutra, bo o nim nie myślała. Ufała mi, wiedziała, że będę przy niej, bez względu na wszystko. Zwyczajnie parła i prze naprzód swoją drogą. Brała je takim, jakie jest, nie porównując go z życiem innych. Zawsze mogła i może liczyć na przyjacielskiego buziaka od starszego brata, który na wszelkie możliwe dziecku sposoby dba, żeby siostrze niczego nie brakowało. Wie, kiedy siostra niemal niedostrzeżonym gestem prosi o ulubioną muzykę, dla której rezerwuje dużo czasu w ciągu dnia. Wesoła muzyka ją odpręża i daje uczucie radości. Gdy skończyła siedem lat jej stan pozwolił na uczestniczenie w zajęciach rewalidacyjno-wychowawczych w szkole podstawowej. W tym roku Dominika kończy 14 lat. Kontakt z nią uczy pokory, miłości i wielkiej cierpliwości w pokonywaniu codziennych trudności, których z dnia na dzień jest coraz więcej. Nasz świat to 41m2, z piecem, bez łazienki. Zupełnie nie dostosowanym dla osoby niepełnosprawnej. Czuję się zmęczona psychicznie i fizycznie, ale to nie daje mi prawa, by odpuścić, bo moje dziecko nie może samodzielnie funkcjonować. Potrzebujemy wsparcia, podpory, opoki chroniącej przed upadkiem, kiedy wszystko drży w posadach. Dominika nie chodzi, ma wadę wzroku, jest opóźniona umysłowo. Kocham ją, nie jej możliwości i uzdolnienia, ale za to że jest, a nie za to co robi. Obdarza mnie uczuciem, które wprawia w ruch cały świat. Jej miłość ma niepowtarzalną moc odwracania biegu wydarzeń, przekształcania słabości w siłę, siłę szukania pomocy, która sprawi by życie moich dzieci promieniało ciepłem.